3 BIEGUN

Za kulisami filmu „Pielgrzym”

W czwartek (9 kwietnia) Jan Czarlewski, reżyser filmu: „Pielgrzym„, odłączył się od Marka Kamińskiego, który kontynuuje  wyprawę do Santiago de Compostela. Jego odpoczynek nie będzie trwał długo. Zamierza bowiem ponownie dołączyć do pielgrzyma w okolicach Weimaru. Po 22 dniach wspólnego marszu Czarlewski miał okazję, dowiedzieć się więcej na temat Marka Kamińskiego, kręconego o nim filmu, a także samego siebie.

Jan Czarlewski przekonał się między innymi o tym, że  filmu kręconego podczas drogi, nie da się zaplanować. Jak przekonuje reżyser: Wszystko dzieje się nagle, złapanie odpowiedniego momentu to nie lada wyczyn, każde ujęcie jest unikatowe – nie da się go bowiem powtórzyć.

Dużym wyzwaniem wyprawy był aspekt fizyczny. Nie tylko młody reżyser odczuł skutki  tak wielu dni marszu, również Marek Kamiński odczuwał ból nóg i pleców. Idąc trasą Camino człowiek nabiera pokory, traci swoje ego. Też tego zaznałem podczas marszu.  Zdobywam też zaskakujące umiejętności, zostałem np. mistrzem w chodzeniu do tyłu. Dużo czasu do przemyśleń ma człowiek. Sprawdziło się zdanie, że ludzie lepiej myślą, kiedy maszerują – przekonuje Jan Czarlewski.

Reżyser przed rozpoczącęciem wyprawy pragnął, by film „Pielgrzym” pokazał prawdziwy obraz współczesnej Europy. Jaki obraz tego kontynentu ujrzał po kilku tygodniach marszu? Świat nie jest taki zły, jakim go piszą. Ludzie BARDZO miło nas po drodze przyjmowali. Każdy okazywał szacunek do wysiłku, który wkładamy w wyprawę. Ludzie witali nas z otwartymi ramionami. Różni ludzie nas przyjmowali – biedniejsi, bogatsi – nie ważne, gdzie byliśmy, WSZĘDZIE było świetnie.  Poznaliśmy na swej drodze pełno niesamowitych osób. Zwykłe rozmowy sprawiały, że całkiem dużo się o nich dowiedzieliśmy. Jedno jest pewne- wszyscy oni są DOBRZY. 

Jak ostatecznie będzie wyglądał film , dowiemy się po powrocie Marka Kamińskiego. Za nim dopiero ¼ drogi – jeszcze dużo może się wydarzyć. Trzymajcie kciuki.

 

Tagi: , , ,

Comments

comments