3 BIEGUN

Z Dziennika Pielgrzyma, Część 4

Elbląg 19.03.2015

Rano pobudka i na 7.00 Msza z komunią w kościele Jakubowym w Tolkmicku. Pani Stasia, której nie znam, podchodzi do mnie i błogosławi mnie na drogę.

Śniadanie zjadłem w domu rekolekcyjnym, po czym udałem się na spotkanie z młodzieżą w ratuszu. Runda pytań i odpowiedzi. Spojrzenie z wieży ratusza, szybkie przejście przez Muzeum i w drogę. Kiedy szliśmy z gimnazjalistami, większość mówiła, że chce wyjechać z Tolkmicka na zawsze.

Idzie mi się dobrze. Najpierw wałem, a potem już po górach – małych Bieszczadach. Pytanie od tych, którzy ze mną idą- dlaczego idziesz? Odpowiedz jest prosta -bo mam dwie nogi, bo mogę iść. Idę więc jestem. Po drodze Kadym i Klasztor franciszkanów, potem sprintem przez Łącze, gdzie rozstajemy się z młodymi ludźmi z Tolkmicka. Dobrze było przejść razem ten kawałek. Mówią że nigdy tu nie chodzili ale będą wracać.

Niedaleko Jagodnika czeka na nas Amazonka na koniu i bryczka. Nie wsiadamy do bryczki lecz miło jest iść obok koni dobrych ludzi. Przypomniało mi się, że mój dziadek miał bryczkę, która stała na podwórku. W Jagodniku herbata, ciastka i spotkanie z mieszkańcami i wójtem. Senior wioski zadaje mi pytania:

- Dlaczego zacząłem podróżować?

- Dlaczego poszedłem z Jaśkiem Melą?

- Po co idę do Santiago?

Obiecałem, że może odpowiedzi znajdą się w następnej książce „ Zorientuj się „. Ja natomiast zadawał sobie je będę przez całą drogę.

Ludzie często wątpią czy dojdę do celu? czy dam radę? Zatrzymam się w Gdańsku i pójdę do Gdyni, domu, żony i dzieci.

Nogi i plecy bardzo dokuczają, do tego stopy całe poobcierane.

Przed Jagodnikiem dołącza Tamara, która była już w Santiago. Mówi, że najważniejsze w Camino było dla niiej podziękowanie za dotychczasowe życie, za pracę , za przyjaciół, za wszystko.

W Jagodniku dominują kobiety. Został on posprzątany przed moim przyjściem. Czekał tam na mnie Pątnik przebrany w strój z epoki średniowiecza – Wojtek. I tak idziemy: Tamara, Marek, Wojtek, Janek i ja -rozmawiamy o pielgrzymowaniu przez życie. Tamara i Wojtek są z Koszalina i mamy wspólnych znajomych nawet z mojej klasy z liceum. Wojtek opowiada, że w jego życiu było wiele szczelin do przejścia i teraz też stoi przed jedną z nich.

Wchodzimy do Elbląga a tam znak Kaliningrad 110 km. Hurra!!! Nawet nie myślałam że tu dojdę. Wieczorem odbyło się spotkanie w Ratuszu. Mówię, że silna wola to nie wszystko. Padały pytania: Co jest jej celem? Silna wola może nas doprowadzić do dobrego i złego, pytanie dokąd chcemy iść. Dużo pytań, dużo dobrej energii. Na koniec dostaję krzyż od Wojtka – pątnika – który miał go wcześniej na szyi  ( jeszcze ważna rzecz – Wojtek szedł ze sztandarem). Wojtek mówi, że ten drewniany krzyż to kopia Krzyża Świętego Wojciecha i ma nadzieję, że zaniosę go do Santiago w intencji pokoju.

Jeszcze szybkie przejście przez Muzeum i film 3D o historii Elbląga. Myślałem, żeby sobie to odpuścić bo muzea są często nudne, ja natomiast jestem zmęczony. Lecz to muzeum jest niesamowite – nie powstydziłby się go Nowy Jork czy Barcelona. I na koniec nocleg u Alicji i Piotra – przyjaciół Marka.

 

Zobacz: Dziennika Pielgrzyma, Część 3

Tagi: , , , ,

Comments

comments