3 BIEGUN

Z Dziennika Pielgrzyma, część 10

1 kwiecień

Rano o 7:00 msza za Pielgrzyma. Wspaniała katecheza, cudowny obraz przywieziony spod Lwowa, błogosławieństwo pokoju, Komunia i na końcu specjalne Błogosławieństwo dla Pielgrzyma do Santiago i prośba o wstawiennictwo u Świętego Jakuba w intencji mieszkańców Kamienia.

Chce mi się płakać, ale z radości, nie myślałem, że dożyję takiej chwili.

Jeszcze śniadanie i ksiądz Darek mówi, że Pielgrzym tam gdzie dojdzie ma prawo zapukać i poprosić o gościnę. A więc może nie powinienem tak się tego wstydzić pukania do drzwi.

Droga do Santiago to droga pokory.

Przyjeżdża Janek i będzie dalej kręcił dokument o podróży. Podróż dokąd? Dobrze znowu widzieć Janka, mimo zmęczenia i może i już zniechęcenia  jego obecność podtrzymują mnie na duchu i pozwalają mi być dzielniejszym niż wynikałoby to z mojego nastroju i formy fizycznej.

Boli mnie ścięgno Achillesa i ledwo idę, a właściwie utykam i kuleję. Boję się co będzie dalej.

O 9:00 spotkanie w więzieniu w Kamieniu, które jest więzieniem dla kobiet. Nie wiem jak mnie przyjmą, ale spróbuję podzielić się sobą i swoim doświadczeniem. Przez chwilę przed spotkaniem rozmowa z majorem, który odpowiadał za sprawy organizacyjne. Opowiada ogólnie o kobietach, z którymi się spotkam. Pijemy kawę, rozmawiamy o książkach, polecam mu „Grę Anioła” Zafona choć to historia z dalekiej przeszłości to ciekawie się czyta bohaterami są więzień, pisarz i naczelnik więzienia w Hiszpanii Generał Franco.

Spotkanie w małej Sali, jest około 40 kobiet. Opowiem o swoich porażkach, jak skłoniły mnie one do poznania siebie, jak uczyły mnie żyć, dokąd idę i skąd się wziąłem. Padają pytania o wyprawę z Jankiem, jak radzić sobie ze strachem, skąd wziąć inspirację i motywację, gdzie nocuję i co jem po drodze, o moje życiowe motto. Nawiązujemy dialog i zaczynamy rozmawiać i dobrze nam się rozmawia. Jeżeli to spotkanie zainspirowało choć jedną osobę a co i na lepsze zmienić w swoim życiu, wyciągnąć wniosku z porażki i błędów to warto było. Staram się wesprzeć te dziewczyny i dojrzałe kobiety, nieraz pełne mądrości życiowej, bo sam czuję, że to spotkanie jest dla mnie wsparciem i one dobrze mi życzą na dalsza drogę. W pewien sposób błogosławią, dobra energia płynie w obie strony, mimo tego miejsca i okoliczności. Żegnamy się życzeniami dobrych świąt i uściskiem dłoni ze słowami dobrej dalszej drogi. Wychodzę przez parę śluz i razem z księdzem Darkiem i Jankiem jesteśmy przed więzieniem gdzie czeka Marek ze Świnoujścia i Zbyszek z Kamienia, który chce dziś iść ze mną.

Jeszcze chwila modlitwy w katedrze, stempel w paszporcie pielgrzyma, pożegnanie z księdzem Darkiem i dalszą drogę.

Aha, jeszcze jedno spotkanie z rodziną, która odpoczywa tu, prosi o autograf i wstawiennictwo u Świętego Jakuba w jej intencji. Daje mi 200 złotych których nie chcę przyjąć, ale ksiądz Darek tłumaczy mi że powinienem bo taka jest tu tradycja. Nie chcę nikogo urazić więc przyjmuję, choć intencję w sercu wziąłbym i tak i tak.

Może tak ma być.

W końcu wyruszamy.

Okazuje się że prosta droga do Goleniowa, o której myślałem to linia kolejowa a najkrótsza trasa dystans do pokonania to ponad 50 km. No cóż idziemy, znowu przypomina mi się droga życia. Marek i Zbyszek dzielą się sobą. To dwie różne, ale też podobne osobowości.

Marek to wyczynowiec, trener nordic-walking, rekordzista, który przeszedł 150 km w około 23 godziny, ma duże doświadczenie w maszerowaniu i bieganiu, a teraz przygotowuje się do 20-dniowej wędrówki Świnoujście – Bieszczady.

Zbyszek to człowiek żyjący Pismem Świętym, codzienne rozsyła znajomym cytat z Pisma, który inspiruje i jest pokarmem na cały dzień. I tak idziemy wymieniając doświadczenia z wędrówek, egzegezy Biblii i biwakowania w warunkach marszu. Dzielą się doświadczeniem z przygotowań.

 

Tagi: , , ,

Comments

comments